- Przestań!
- Przestań!
- Mówię serio!
- Mówię serio!
- Chanyeol...przestań no! - warknęłaś podirytowana.
- Nie chcę!
Wygięłaś usta niezadowolona. Oj tak. Park Chanyeol uwielbiał cię przedrzeźniać. Zawsze to robił, żeby cię zdenerwować. Wiedziałaś jednak, że tylko się z tobą droczy i nigdy nie byłaś na niego za to zła.
- Chanyeol... - uśmiechnęłaś się delikatnie. - Mówię poważnie. Jestem zmęczona na takie wygłupy...
Uczyliście się razem całe popołudnie - lada dzień mieliście mieć ważne egzaminy, które musieliście zdać. Głowa ci już pękała od natłoku informacji i w tej chwili twoim jedynym marzeniem było walniecie się do łóżka. Ale chłopak chyba tego nie rozumiał.
Naburmuszył się. Rzucił ołówkiem w bok, wyraźnie obrażony.
- Ale się uśmiechasz... - wytknął ci.
- No i co z tego?
- Zmęczony człowiek nie ma nawet sił na uśmiech... - na jego twarzy pojawił się wredny uśmieszek.
- Tak? No to jestem wyjątkiem, o! - pokazałaś mu język.

